Menu

JA.grembach.łódź.pl

O Grembachu, o Łodzi, o mnie, o wszystkim...

Chce się wyć… Skowyczeć…

piostar14

WP_20140917_022

 

Czytałem ostatnio, a właściwie przed-przedostatnio, czyli jakieś 2 tygodnie temu książkę Kucharka Himmlera francuskiego pisarza Franza-Oliviera Giesberta. Nie może wyjść mi z głowy do dziś ta niespecjalnie wyjątkowa literacko powieść. Taka jedna z wielu dobrze napisanych książek. Gdyby nie wydźwięk oraz potencjał ranienia intelektu i emocji czytelnika, można by włożyć ją na półkę z interesującymi i wartymi zapamiętania czytadłami. Włożyć i odsunąć do czwartego rzędu pamięci… Ale nie da się!

Kucharka Himmlera to dynamiczna opowieść – pamiętnik kobiety, która u schyłku życia, a ma 105 lat postanawia spisać swoją historię. Niezwykłą, bo sklejoną z najważniejszymi wydarzeniami XX wieku. Dramatyzm książki tkwi w tym, że jej bohaterka jest stale linczowana przez fatum historii. Dziewczyna, a potem kobieta poszukuje siebie i zwykłego codziennego dobra. Tymczasem wpada pod walec zdarzeń i przemoc wpływowych ludzi, którzy zmieniają jej życie w prawdziwy koszmar. Bohaterka żyje tylko myślą o zemście na wszystkich, którzy realnie wyrządzili jej krzywdę, a symbolicznie reprezentują zło tego świata. Poczynając od rzezi Ormian, jaką sprawili swym współobywatelom Turcy, a kończąc na obłędzie II połowy XX wieku… Rose, bo tak ma na imię bohaterka, jest właśnie Ormianką, która uratowała życie fizyczne, tracąc przy tym swoje życie duchowe. Zgwałcona i poniżona seksualnie w młodości przestaje odróżniać dobro od zła. Elementem jej jednostkowego szczęścia staje się wyrachowana, zbrodnicza zemsta. Tak człowiek przegrywa z okrutną większością… Bo przecież to większość kreuje historię…

 

Chce się wyć… Skowyczeć…

 

Doskwiera mi myśl, że znów historia zaczyna walcować ludzi… Tych, których demoluje jednostkowo, tych, którzy są mniejszością i paradoksalnie też tych, którzy są atomami większości.

Sternicy większości, dla swoich, często dziwacznych celów kastrują etycznie i światopoglądowo zwolenników. Tworzą armię - ufnych w każde słowo wodza - robotów, którzy w każdym innym poglądzie widzą wraże zamysły; armię gotową na bardzo wiele dla wyższych idei; armię bezkrytyczną, która jest li tylko pociskiem rozpryskowym – nie żal takiego: wybuchnie, ale cel osiągnie. Propaganda skutecznie wyłącza im bezpieczniki samokontroli. Tak jak zwykłym Turkom, którzy wyrzucali ormiańskie kobiety z dziećmi za burty statków na pełnym morzu.

 

Chce się wyć… Skowyczeć…

 

Gdy widzę, jak narzuca się młodym ludziom stereotyp myślenia o patriotyzmie, Polsce… Jak pokazuje się im, że ten, który inaczej ocenia poglądy większości to człowiek zły, który myśli wyłącznie o zdradzie i knuje przeciw narodowi.

Kim będzie w dorosłym życiu młody człowiek, któremu wmawia się dziś, że jestem wrogiem, a nie partnerem w dyskusji; że spotkanie z drugim człowiekiem należy zacząć od wybadania poglądów; że ludziom nie należy ufać; że bycie zdehumanizowanym narzędziem władzy jest najpiękniejszym celem życia; że lekarstwem na całe zło jest permanentna kontrola społeczeństwa?

 

Chce się wyć… Skowyczeć…

 

 

 

Pełznie powoli smród nienawiści, który kipi z pragnienia zatrucia jak największej liczby ludzi. Jak toksyna, która zabiła życie moralne Rose, chce dopaść też mnie…

 

Dlatego teraz skowyczę i wyję!

© JA.grembach.łódź.pl
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci