Menu

JA.grembach.łódź.pl

O Grembachu, o Łodzi, o mnie, o wszystkim...

Dymani bez mydła...

piostar14

wp_ss_20150818_0001

Taki obrazek. Ogólnopolski Marsz Protestu Kobiet Polskich wchodzi w ulicę Piotrkowską. Na skraju chodnika dwóch mężczyzn. Pierwszy, młodszy pokazuje manifestującym środkowy palec i krzyczy do jednej z kobiet: „Ja to bym cię zajebał na śmierć… Ty lewacka kurwo!” Starszy rechocze z ukontentowaniem.

Inny obrazek. Rok 2007 albo 2008. Reklama TV. W niej ówczesny trener reprezentacji Polski w piłce nożnej Beenhakker i pamiętny dialog: „Why Leo? Why? – For money!”

Spoiwem, które łączy te dwie scenki jest pytanie: dlaczego? W przypadku reklamy - zwerbalizowane i utrwalone tyle oczywistą, co kontrowersyjną dla wielu odpowiedzią. W kontekście chłopców z Piotrkowskiej - narzucające swą obecność brutalizmem językowym i agresywną gestykulacją.  I bez odpowiedzi…

Czy naprawdę nie ma tu odpowiedzi? Naprawdę nie wiadomo, co kierowało agresją i chamstwem tych dwóch „panów”?  Naprawdę?!

Scenka trzecia. Telewizyjny program publicystyczny. Kilku polityków „dyskutuje” o polskiej rzeczywistości. Prowadzący dyskurs dziennikarz kraśnieje z radości, gdy słyszy słowa o „ciemnym ludzie”, „moherach”, „zdrajcach”… Widownia się polaryzuje = wzrasta oglądalność! A politycy nakręcają się coraz bardziej: „szczujnia”, „przemysł pogardy”, „lewactwo”,”prawactwo”, „pisiory”… Naiwny, kto myśli, że mówią do siebie. Mówią o i do swoich wyborców. Program się kończy. Nim obraz całkiem zniknie widać, jak pokłóceni rozchodzą się przyjaźnie pogadując ze sobą, nierzadko podają sobie ręce na pożegnanie, a czasem zbyt późno wyłączony mikrofon wychwytuje, jak znienacka mówią do siebie po imieniu. Zdumiewa, że przecież przed chwilą nawet słowo „pan” nie mogło im przejść przez gardło?!

Beenhakker w reklamie był uczciwy – jasno odpowiedział. A chłopcy z politycznej ferajny? Czy któryś z nich wyraźnie powie, że odgrywa wyłącznie rolę w przedstawieniu? Że jego jedynym celem nie jest dobro kraju czy społeczeństwa, a przejęcie lub utrzymanie władzy! Żaden tego nie zrobi! Bo musiałby się wtedy przyznać, że zwykły człowiek, potencjalny wyborca to dla niego wyłącznie INSTRUMENT, który pozwala osiągnąć polityczny, egoistyczny cel; to mięso armatnie, które ma sens jedynie wtedy, gdy masowo postępuje zgodnie z zaleceniami politycznych liderów.

Nie myślę, że ideowych polityków nie ma. Ale i oni manipulują ludźmi, bo to najłatwiejsza droga do realizacji zamierzeń.  Tymczasem wykorzystywanie negatywnych emocji, co do zasady już w średniej perspektywie przynosi same straty. Słynna wojna między PO a PiS jest tego najlepszym dowodem. Wystarczyło kilka lat, by cyniczni politycy obu stron przerąbali społeczeństwo na tych, co są dobrzy i tych, co źli. Umiejętnie podsycali ogień niechęci, aż buchnęła nienawiść. Żeby było jasne. Uważam, że jedni i drudzy tak się nami „zabawiali” i „zabawiają”! Inni polityczni gracze grzeją się dziś w tym ogniu, a żeby nie przygasł podrzucają od czasu do czasu trochę swojego paliwa. I zabawa trwa! Politycy załatwiają swoje interesy manipulując emocjami społecznymi. Nastawiają jednych na drugich obrażając nas wymyślnymi inwektywami. Sami, w zaciszu sejmowych korytarzy zacierają rączki i poklepują się po plecach, bo przecież dzięki temu stworzyli fanatycznie wiernych wyborców. Przynajmniej tak myślą! Tymczasem działają na szkodę społeczeństwa, narodu i państwa. Wyzwalając negatywne emocje, cynicznie manipulując ludzkimi działaniami, poniżając, obrażając rozbijają ponadjednostkową wartość najwyższą, jaką jest poczucie dumy i tożsamości narodowej. Dymają nas bez mydła! Dodam, że dziennikarze dzielnie wspierają w tym swoich politycznych krwiodawców.

Ci dwaj „panowie” z pierwszej scenki to prawdziwe dzieci polityków. Wmówiono im, że ci inni są źli i parszywi. Wmówiono im, że każdy sposób jest dobry, by zniszczyć wroga.  Właśnie… WROGA!  Wróg jest istotą budowania elektoratu na złych wibracjach.

Doświadczyłem tego. Dałem się wmanewrować w te obrzydliwe gry polityczne. Aż przyszło to coś, co spowodowało, że pojąłem, że traktuje się mnie przedmiotowo, że jestem, dla w gruncie rzeczy maleńkiej grupy, odhumanizowanym narzędziem, sterowalną cząstką masy, jednostkowo bez znaczenia, za to o utwardzonych propagandą poglądach. Nie wiem kiedy, ale kiedyś zrozumiałem sens tego świństwa.

I jeszcze raz żeby było jasne. WSZYSTKIM stronom politycznego sporu zależy na tym, by podział społeczeństwa trwał i utrwalał nienawiść między nami. Gdyby zależało im na pozytywnych emocjach i prawdziwym rozwoju kwestia Trybunału Konstytucyjnego byłaby dawno już rozwiązana, a pamięć o historii i jej bohaterach mielibyśmy wspólną. A jak jest?!

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [zmorapastora] *.play-internet.pl

    Widzę Piotrze że lektura Funkcjonalności Rowu dodała Ci odwagi. Witam po czarnoczerwonej stronie świata.
    Pozdrawiam .

© JA.grembach.łódź.pl
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci