Menu

JA.grembach.łódź.pl

O Grembachu, o Łodzi, o mnie, o wszystkim...

O tych tam takich…

piostar14

Myślałem, że w sieci nic nie potrafi mnie już zdziwić. Jak zwykle moja wyobraźnia okazała się niedoskonała. Wędrując po Tweeterze napotkałem krótki filmik zatytułowany „Rosyjskie urodziny”. Tytuł niezbyt atrakcyjny, za to zawartość… Dwoje dzieci kroi i zaczyna zajadać się urodzinowym tortem. Banał, gdyby nie to, że tort miał kształt mumii Włodzimierza Ilicza Lenina naturalnej wielkości i w pełnym trumiennym anturażu, znanym z fotografii podkremlowskiego mauzoleum. Obrzydliwie dziwaczny wykwit nowosowieckiej ideo-kultury. To pierwsze, co przyszło mi do głowy na ten widok.

Ale zaraz, zaraz… Czy jest sens popadać w irytację? Mózg złośliwie rozpoczął mozolny proces przypominania makabrycznych pomysłów i widoków, jakie wcześniej widziałem już w sieci, a które wyparłem do głębokiej nieświadomości. Na początek animowaną hardcorową grę sieciową, która polegała na tak agresywnej jeździe karawanem, by wypadająca zeń trumna pokonała jak największą odległość w locie. Zwycięzca w nagrodę dostawał wysuwającego się z pudła i toczącego po asfalcie nieboszczyka. Gra przeznaczona była, a jakże by inaczej, dla dzieci. Dalej przypomniały mi się zrobione sześć lat temu zdjęcia rozerwanych ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, opublikowane przez jakiegoś radosnego rosyjskiego blogera. A ostatnio filmik z obrazem zabitych przez ISIS syryjskich dzieci i tonącym we łzach ojcem potrząsającym ciałami dwójki z nich…

Co się z tym światem, kurwa, dzieje?!

Eskalacja obrzydliwości i makabry zdaje się zbliżać do szczytu. A może i już do niego dotarła. Pogoń za sensacją, newsem, obrazem, który przykuje uwagę przegoniła już rozum i dogania najbardziej prymitywne i niezdrowe emocje, uodporniła na wołanie o pomoc i sięgnęła po najmłodszych, którzy za chwilę zaczną ufać, że społeczeństwo to wyłącznie psychopaci, mordercy i terroryści. Nawet w epoce tak oswojonej ze śmiercią, jak wieki średnie, mówiono o niej z szacunkiem, nazywając jej tajemnicę „majestatem”. Dziś śmiercią zwyczajnie deprawuje się ludzi.

Źle powiedziałem. Nie „deprawuje się”! Nic tu samo się nie dzieje! Zawsze jest ktoś tam taki, który zniża się do poziomu hieny cmentarnej i nabija sobie „klikalność”, zbija kasę albo kapitał polityczny na czyjejś śmierci malowanej obrazem lub - coraz ostatnio częściej – słowem. I tych tam takich pełno w mediach publicznych i społecznościowych, na wiecach, w pochodach, na mównicach, na ulotkach i plakatach wyborczych, w komisjach i podkomisjach… Wszędzie tam, gdzie nie liczy się etyka, wychowanie, mądrość a istotnym jest publicity, doraźny sukces, władza…

A przyszłość społeczeństwa? Dla tych tam takich jakoś to będzie!

 

© JA.grembach.łódź.pl
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci