Menu

JA.grembach.łódź.pl

O Grembachu, o Łodzi, o mnie, o wszystkim...

Pok-raczne perygrynacje...

piostar14

20110424

Najlepiej byłoby posłużyć się wiatrem, bo zgodnie z utrwaloną w świadomości metaforyką, ten ruch niewidzialnej natury rozpędza chmury niepokoju, smutku, depresji… Występuje wtedy pod pseudonimem wiatru nadziei. Problem zaczyna się, gdy zrozumiemy niestabilność wiatrowego charakteru. Nigdy nie wiadomo skąd i jak mocno dmuchnie - jest cholernie kapryśny i nieprzewidywalny. Podobny do Tyche pogrywa sobie ze mną, jak chce i kiedy chce. Czasem ukryty za flautą przygląda się spokojnym myślom, by znienacka, jedną informacją obudzić nadzieję, a potem kolebać nią z lewa na prawo – od euforii po muł depresji. W swoim nikczemnym jestestwie nadaje nadziei jakiś garbaty sens.

Rozchybotany wiatrem nadziei, próbuję zrozumieć jego kompleksję, przewidzieć jego ruch.  Ale to mnie przerasta. Pewnie jest tak z większością rakmanów, których zawodzą wszelkie prognozy meteorologiczne dla tego wiatru. Wtedy myśli tak chmurzą się i gęstnieją, że… Lepiej nie mówić, że co!

© JA.grembach.łódź.pl
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci